Jak firmy kosmetyczne traktują blogerki?

czwartek, 9 stycznia 2014    0    Lifestyle

Jak firmy kosmetyczne traktują blogerki?

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat setki razy kontaktowałam się z przedstawicielami różnych firm kosmetycznych i agencji PR, niejednokrotnie doświadczając żenujących zachowań z ich strony. Częstotliwość ich występowania sprawiła, że postanowiłam zrobić na ten temat odrębny wpis na blogu.

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że dzisiejszy tekst powstał w oparciu o:

  • moje dwuletnie obserwacje, przemyślenia i doświadczenia
  • a także opinie i historie innych blogerów (tych mniej znanych i baaaardzo znanych): zapachowych, kosmetycznych, urodowych, lifestyle’owych a nawet modowych, np. Lucyny z bloga insider-online.pl czy Miki z bloga mika-lifestyle.blogspot.com

W pierwszej części wpisu opowiem Wam o żenujących zachowaniach pracowników firm kosmetycznych i agencji PR, natomiast w drugiej - dla równowagi - skupię się na zachowaniach blogerek - często nie mniej żenujących niż te prezentowane przez firmy.

Najbardziej żenujące zachowania przedstawicieli firm kosmetycznych i agencji PR:

  1. Oczekiwanie pracy za darmo lub w zamian za barter
  2. Notoryczne nieodpowiadanie na maile
  3. Proponowanie zrobienia recenzji w zamian za produkt...
  4. ... a czasem nawet i próbkę
  5. Wymaganie pozytywnej opinii na temat produktu
  6. Zaproszenie na event i oczekiwanie zrobienia z niego relacji
  7. Wysyłanie wybrakowanych produktów: używanych, zużytych lub bez opakowań
  8. Wypożyczanie produktów do testów
  9. Prośba o usunięcie logo firmy ze strony
  10. Dzielenie ludzi na lepszych i gorszych

Wszystko to razem wzięte składa się na brak szacunku i profesjonalizmu.

1. Oczekiwanie pracy za darmo lub w zamian za barter

Zdecydowana większość firm kosmetycznych (nawet tych najbardziej luksusowych) nie chce płacić blogerkom za ich pracę, stosując w tym celu różne argumenty. Prędzej czy później przyjdzie Wam się z nimi zmierzyć. Uczulam Was zatem - nie wierzcie w ani jedno słowo - wszystko to kompletne bzdury.*

*Może Wam jeszcze tego nie mówiłam, ale jestem wyjątkowo odporna na manipulację - to pewnie zasługa moich studiów ;-) Dlatego proszę Was - skorzystajcie z tego, o czym tutaj piszę. To dla Waszego dobra.

Oto przykłady najczęściej stosowanej argumentacji:

  • zostałaś wyróżniona

Manipulacja pierwszego sortu* - TA firma chce z Tobą współpracować. Będzie Ci wysyłać darmoszkę (to moje autorskie określenie - bardzo je lubię). Powinnaś się z tego cieszyć - dołączyłaś do ekskluzywnego grona.

Przepraszam bardzo, ale z czego ja mam się cieszyć? Po pierwsze - stać mnie na to, by kupować kosmetyki TEJ marki, robię to zresztą od dawna. Co mi zatem z tego, że otrzymam barter w wysokości 2000 zł (albo nawet o wartości 4000 zł)? Po drugie, kosmetykami nie opłacę domeny, hostingu, programisty, grafika czy filmowca. Nie kupię sprzętu, który umożliwi mi robienie dobrych jakościowo zdjęć. Nie zrobię warsztatów dla Czytelników. Nie kupię za nie nowego iphone’a czy jeansów Dolce&Gabbana w Redford&Grant. No właśnie - wyobraź sobie, że idziesz do sklepu i proponujesz, że za swoje zakupy zapłacisz w barterze (np. kosmetykami lub perfumami) - niemożliwe, prawda? Dlaczego więc w ten sam sposób nie podchodzisz do współpracy z firmami?

*Mamy tutaj do czynienia z działaniem na ludzkie ego. "Jesteś taka wspaniała, wyróżniasz się, jesteś wyjątkowa - idealnie pasujesz do profilu naszej luksusowej firmy" - komu nie zrobi się miło, kiedy to usłyszy? Zatem uważajcie - to bardzo skuteczny zabieg ogłupiający. Zwracajcie uwagę tylko na konkrety, nie dajcie się złapać na piękne słówka!

  • nie stać nas

Firma, która chce się rozwijać, musi inwestować w reklamę. Co to za firma, której na to nie stać? Nawet mnie stać na to, żeby się reklamować, ba! Jak to jest, że my: wspólnie z Agatą i Marcinem jesteśmy w stanie zainwestować kilka tysięcy złotych w warsztaty dla Czytelników, a prestiżowej, znanej na całym świecie firmy nie stać na to, żeby zapłacić 1000 zł za wpis?!

  • nie mamy budżetu... (w przeciwieństwie do eventów i reklamy w prasie, bo na to budżet zawsze się znajduje)

Powtarzane jak mantra, aż do obrzydzenia. Nic dziwnego, że wiele osób w to wierzy - wiadomo nie od dziś, że wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą.

  • ...ale może w przyszłym roku coś się zmieni

Na razie pisz więc za darmo i miej nadzieję na to, co i tak nigdy nie nastąpi.

  • internet nie jest dla nas ważny

Kuriozalność tego argumentu powala na kolana. Chociaż z drugiej strony należy mieć na uwadze fakt, że Polska jest pod tym względem zacofana - tutaj liczy się przede wszystkim publikacja w prasie. Nieważne, że czasopisma czyta znacznie mniej osób niż niektóre blogi. W tym miejscu chciałabym Wam polecić wpis Ani z bloga aniamaluje.com, która opisuje dokładnie, dlaczego blogi są lepsze od czasopism.

Zanim jednak przedstawiciele firm zrozumieją, że prasa to przeżytek, minie jeszcze dobrych kilka lat. Wystarczy poczytać, co się dzieje na Zachodzie lub obejrzeć filmy zrealizowane w ostatnim czasie w Stanach, których akcja rozgrywa się w siedzibach redakcji, z których zwalnianych jest tysiące ludzi. To nie jest fikcja - to się dzieje naprawdę.

  • bo taki jest rynek

Taki, to znaczy jaki - że blogerzy to tania siła robocza, która pracuje za darmo? A czy Pani z marketingu lub agencji PR też pracuje za darmo? No właśnie. Mało tego! Osoby z agencji i działów PR otrzymują nie tylko wypłatę, ale również premię za NASZĄ pracę. Dobry materiał to coś, czym można się pochwalić, za co można zebrać pochwały w firmie i - w konsekwencji - otrzymać za to premię. I pracownicy firm wcale nie kryją się z tym, że tak jest.

  • i najgłupszy argument ze wszystkich:

Nie jesteśmy zainteresowani reklamą z czystej sympatii - szanujemy bowiem wysiłek i pasję inteligentnych ludzi.

Pozwólcie, że pozostawię to bez komentarza.

A jak jest naprawdę?

Prawda jest taka, że firmy mają budżet, tylko nie chcą go wydawać. Wykazywanie oszczędności w firmach jest bowiem bardzo wskazane, za to również można otrzymać premię. To normalne - na ich miejscu robiłabym to samo - starałabym się wydać jak najmniej. Ale jestem po drugiej stronie. Jedną z najpiękniejszych rzeczy w życiu jest możliwość połączenia swojej pasji z pracą. Ta idea przyświecała mi, kiedy rozpoczynałam swoją przygodę z blogowaniem. W związku z tym moim celem nadrzędnym jest (poza realizowaniem pasji) zarabianie. Tylko pieniądze umożliwią mi bowiem dalszy rozwój bloga i poprawę jego jakości, nie barter. A już tym bardziej praca za darmo.


2. Notoryczne nieodpowiadanie na maile

Zupełnie, jakbyście nie istnieli. Spotykacie się z przedstawicielem firmy na lunch (z jego inicjatywy), z którym dogadujecie warunki współpracy. Po czym przestaje się on do Was odzywać, nie odpowiadając na Wasze wiadomości.

Zdarza się też, że wysyłasz informację o tym, że pojawił się ciekawy wpis na twoim blogu na temat produktu danej marki (nie masz obowiązku tego robić - monitorowanie mediów to praca agencji i firm) i nikt Ci za tę wiadomość nawet nie podziękuje (choć tutaj mamy do czynienia bardziej z brakiem kultury osobistej).


3. Proponowanie zrobienia recenzji w zamian za produkt...

Jeszcze bardziej żenujące jest wielomiesięczne ignorowanie a następnie odzywanie się znienacka - jakby nigdy nic - i proponowanie wykonania recenzji w zamian za produkt. Albo wysyłanie produktu bez uprzedzenia i informowanie, że oczekuje się wykonania jego recenzji. Dochodzi do tak kuriozalnych przypadków, że otrzymujesz przesyłkę z jedną kredką do oczu w odcieniu niepodobnym do niczego, na której temat masz zrobić odrębny wpis na blogu (wpis za kredkę - to dopiero interes! ;-)). Najlepiej opatrzony pięknymi zdjęciami. To, czym zapłacisz za dobry sprzęt fotograficzny/sesję/fotografa już nikogo nie interesuje.


4. ... a czasem nawet i próbkę

Otrzymujesz pocztą "ekskluzywną" próbkę kremu o pojemności 3 ml, z prośbą o wpis na blogu.


5. Wymaganie pozytywnej opinii na temat produktu

Zdarza się (na szczęście coraz rzadziej), że firma oczekuje wyłącznie pozytywnej recenzji produktu.


6. Zaproszenie na event i oczekiwanie zrobienia z niego relacji na blogu

Bez zapłaty oczywiście. Zapłatą jest tutaj możliwość uczestniczenia w ekskluzywnym evencie i otrzymanie kosmetyków - czego chcieć więcej? W ramach odwdzięczenia się powinieneś więc napisać o tym na blogu. I do tego jeszcze wspomnieć o tym na: twitterach, googlach i innych facebookach.


7. Wysyłanie wybrakowanych produktów: używanych, zużytych lub bez opakowań

To wcale nie jest śmieszne. I wcale nie tak rzadko spotykane, jak mogłoby się Wam wydawać. Wyobraźcie sobie tylko: kontaktuje się z Wami firma, która chce Wam coś wysłać. Podajecie adres, po czym otrzymujecie: zużyte w połowie perfumy, pusty w środku krem lub perfumy bez korka. I aż nóż się w ręku otwiera.

Zdarza się również, że ustalacie z firmą, że otrzymacie od niej jakiś produkt, np. perfumy, ale nie doprecyzowujecie, jaką ma mieć pojemność (jest dla Was oczywiste, że największą). I firmy to wykorzystują na swoją korzyść - wysyłają Wam najmniejsze pojemności lub nawet miniatury*.

*Pisanie dokładnych oczekiwań jest jedną z wielu rzeczy, których nauczyłam się prowadząc bloga. To, że dla mnie coś jest oczywiste nie oznacza, że tak samo myślą inni. Dlatego wszystko trzeba bardzo dokładnie opisywać - to jedyny sposób, by uniknąć nieporozumień.


8. Wypożyczanie produktów do testów

Nie dość, że firma nie chce zapłacić, nie dość, że nie chce dać niczego w barterze, to jeszcze wysyła Wam produkt z informacją, że po jego recenzji należy go zwrócić - nic, tylko robić wpis ;-)

Powiedzcie mi - jak to jest, że piszę artykuł dla magazynu Forbes, a firma z USA w ramach podziękowania wysyła mi flakon perfum o wartości 1700 zł, nie oczekując niczego w zamian? A firmie z Polski robię reklamę i nie otrzymuję nawet podziękowania? Przepaść między polskimi a zagranicznymi firmami jest w tym zakresie ogromna.


9. Prośba o usunięcie logo firmy ze strony

Dochodzi nawet do sytuacji, w której blogerka mająca długotrwałą współpracę z ekskluzywną marką (barterową) musi usunąć jej logo ze strony („współpracujemy z Tobą tylko na zasadach redakcyjnych”). Nie dajcie sobie wchodzić na głowę! Wystarczyłoby odpisć: "rozumiem, że nie są Państwo zadowoleni ze współpracy? Może w takim razie usunę wszystkie wpisy na temat TEJ marki ze swojej strony?" Problem w tym, że żeby tak zrobić, trzeba mieć jaja.


10. Dzielenie ludzi na lepszych i gorszych

Niezwykle żenujący proceder, bardzo widoczny na eventach i konferencjach prasowych, zarówno tańszych jak i ekskluzywnych marek. Na czym polega? Każda osoba (blogerka czy dziennikarka) wychodząc z eventu otrzymuje darmoszkę (nazywaną eufemistycznie materiałami redakcyjnymi). I wtedy - na oczach wszystkich - dokonuje się aktu segregacji na lepszych i gorszych: redaktorkom czołowych pism wręcza się duże paczki, a blogerkom np. upominki lub NIC. Zdarza się również, że idziesz na event, rozmawiasz z przedstawicielką marki, która mówi Ci, że otrzymasz w materiałach rzeczy X, Y, Z, po czym okazuje się, że organizator imprezy (bez wiedzy firmy kosmetycznej) podzielił paczki na lepsze i gorsze i że Ty - jako blogerka - otrzymałaś tę gorszą, bez rzeczy X, Y, Z. Rozumiem, że jesteśmy postrzegani jako ludzie gorszej kategorii? W takim razie proponuję w ogóle nie zapraszać nas na konferencje.

Zastanawiam się, skąd się biorą tacy ludzie. Czy oni naprawdę nie widzą, jak to wygląda z zewnątrz? A może wydaje im się, że nikt nie zwraca na to uwagi? Albo po prostu mają to gdzieś? Czasem odnoszę wrażenie, że ja - dziewczyna ze wsi - potrafię się lepiej zachować niż niektóre Panie product/brand managerki.


Niestety, nie tylko firmy kosmetyczne prezentują żenujące zachowania. Blogerki również. I to one w głównej mierze odpowiedzialne są za to, dlaczego firmy kosmetyczne nie chcą płacić za ich pracę. W jednym z wywiadów Kominek powiedział:

W kółko powtarzam blogerom, by odrzucali dziewięć na 10 propozycji i brali tylko najlepsze. Jednak wolą uprawiać żebractwo. Zwłaszcza blogerki modowe i kosmetyczne. Są największym łajnem blogosfery, bo przez nie ludzie myślą, że bloger żyje z gratisów.

Kominek

W pełni się z tym zgadzam. Blogerki się nie szanują. Powody takiego stanu rzeczy są różne a konsekwencje bywają opłakane.

Najbardziej żenujące zachowania blogerek:

  1. Uzależnienie od darmoszki
  2. Brak podejścia biznesowego
  3. Zawiść
  4. Żebranie

1. Uzależnienie od darmoszki

Blogerki otrzymują mnóstwo kosmetyków, wielu różnych marek. Z czasem staje się to uzależniające - w końcu lepiej jest otrzymywać coś za darmo, niż kupować, prawda? Ale to działa jak miecz obosieczny. Jeśli raz zgodzisz się na darmoszkę, nigdy nie będziesz chciała z niej zrezygnować - przyzwyczajenie to silna rzecz, wierz mi. Firmy o tym wiedzą i to wykorzystują - jeśli zaczniesz z nimi współpracować barterowo, to później trudno Ci się będzie z tego wycofać. Dlatego tak ważne jest to, co wynegocjujesz sobie na początku (dokładnie tak samo, jak w normalnej pracy).

Jakie są tego konsekwencje? Firma zarabia, a my jesteśmy zalewani darmoszką, która z czasem zamiast nas cieszyć, zaczyna nas irytować, dosłownie wysypując się z naszych szuflad. W końcu ileż można mieć pomadek, tuszy, kremów, perfum itp.? Co wtedy robimy? Na początku rozdajemy kosmetyki rodzinie, potem znajomym. Ale to nie wystarcza. Niektórzy sprzedają je więc na aukcjach internetowych - żeby na nich zarobić. Czy dla ekskluzywnej marki X to powód do dumy? To pytanie pozostawiam otwarte.


2. Brak podejścia biznesowego

Jakiś czas temu pewna firma postanowiła stworzyć klub przyjaciółek marki. Znalazło się w nim sporo blogerek. Zaciekawiona napisałam do jednej z nich pytając, na jakich zasadach opiera się ta współpraca. I wiecie, co usłyszałam? Że wszystkie dziewczyny przez rok będą ZA DARMOszkę reklamować markę. A dlaczego? Ponieważ „to, że ta marka zaprosiła nas do współpracy, to jest wyróżnienie bardziej dla nas, niż dla niej”. Szczęka mi opadła. Dla kogo to wyróżnienie, ja się pytam?! Od kiedy to praca za darmo jest wyróżnieniem? Nawet prostytutki cenią się bardziej (to tak a propos ludzi, którzy ciągną nas w górę i tych, którzy ciągną nas w dół).

Dążenie do tworzenia i zacieśniania relacji przyjacielskich z blogerką to jeden z najpaskudniejszych chwytów firm/agencji. Zupełnie inaczej rozmawia się bowiem z kimś, kogo znamy i lubimy. Ciężej nam od takiej osoby cokolwiek wynegocjować, zwłaszcza pieniądze za naszą pracę (w końcu to moja koleżanka, tak głupio mi ją prosić). Dlatego unikajcie takich znajomości jak ognia. Nie wyniknie z nich bowiem nic dobrego, poza marnowaniem czasu na kawki, lunche i ploteczki. Nie musicie być "przyjaciółką" jakiejkolwiek marki, żeby zarabiać na blogu. I zapamiętajcie sobie jedno: w biznesie NIE MA czegoś takiego jak przyjaźń. Tutaj nie ma miejsca na emocje. Im szybciej to zrozumiecie, tym lepiej dla Was.


3. Zawiść

Blogerki mają jeszcze jedną, bardzo charakterystyczną cechę - zawiść, zgodnie z zasadą: „ja nie muszę mieć lepiej, najważniejsze, żeby ona miała gorzej”. Obgadywanie, wzajemne rozpowiadanie negatywnych opinii na własny temat, donoszenie do firm - są na porządku dziennym. Donoszeniem brzydzę się najbardziej - to kurewstwo.

Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek negatywnie oceniła jakikolwiek wpis blogerki lub skomentowała go za pomocą wulgarnych słów, obrażających autorkę. Jestem zbyt pozytywną osobą, żeby robić takie rzeczy. Mało tego - niejednokrotnie zdarzyło mi się chwalić różnych blogerów w rozmowach z przedstawicielkami firm. Tak było chociażby w przypadku PR Louis Vuitton, któremu pogratulowałam wyboru Charlize Mystery na polską ambasadorkę marki w blogosferze.


4. Żebranie

Oto, jakie maile otrzymuję od blogerek:

Jesteśmy osiemnastoletnimi siostrami, blogerkami z Pomorza. Nasz blog XXX szybko się rozwija, dlatego piszemy do Pani w sprawie współpracy, podczas której dostałybyśmy od Pani wybrany produkt.

Takie zachowanie jest żenujące. Co innego napisać z prośbą o pomoc lub radę a co innego prosić o przesłanie kosmetyków. Nie jestem instytucją charytatywną. Wszystko, co mam, to efekt mojej pracy. Nigdy nie wysyłałam maili do blogerek z prośbą o przesłanie kosmetyków. Wam radzę robić to samo.

I jeszcze jeden przykład:

Zauważyłam, że masz kontakt z wieloma markami kosmetyków. Chciałabym zapytać, czy nie mogłabyś podać mi kontaktów do kilku z nich. Dzwoniłam do kilku Douglasów i Sephor, ale wszędzie mnie zbywają :(

Nie, nie mogłabym. Dlaczego? Ponieważ kontakty to coś, co wyrabia się latami, samodzielnie. Dlaczego miałabym się nimi dzielić, zwłaszcza z kimś, kogo w ogóle nie znam? I nie bierz mnie na litość - to na mnie nie działa.

Nie dziwię się, dlaczego blogerki traktowane są po macoszemu - nawet nie chcę myśleć, jakie maile otrzymują przedstawiciele marek kosmetycznych ;-)


Na kogo jestem bardziej zła? Na blogerki oczywiście. Dziewczyny - ogarnijcie się - psujecie rynek! Zachowanie firm to jedno, ale w głównej mierze jest ono konsekwencją Waszego zachowania. Gdybyście wszystkie zaczęły się cenić (a na to zasługujecie!), to uwierzcie - każda z Was by zarobiła, prędzej niż Wam się wydaje. Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak - próbujesz wynegocjować wynagrodzenie za swoją pracę, a w odpowiedzi słyszysz: "taki jest rynek - polskie blogerki robią wszystko za darmo i to się raczej nigdy nie zmieni". A wszystko to opatrzone złośliwym uśmieszkiem przedstawicielki agencji PR.

Wyjaśnijmy sobie jedno - agencja PR to POŚREDNIK między firmą kosmetyczną a blogerem. Im mniej dostanie bloger, tym WIĘCEJ zarobi agencja.

Pamiętajcie - to jest brak szacunku. A brak szacunku zaczyna się w nas - nie cenimy siebie, więc inni również tego nie robią. I nie liczcie na to, że to się samo zmieni - świat to nie bajka, w której dobro, uczciwość i miłość zawsze zwyciężają. O swoje trzeba walczyć. Jeśli więc zamierzasz siedzieć w kącie czekając aż ktoś Cię zauważy - daruj sobie - tak się nie stanie. W życiu nie ma bowiem nic za darmo.

Jakie są Wasze doświadczenia ze współpracy z firmami? Dajcie znać!

PS Polecam również wpis na temat tego, jak agencje traktują blogerów?

  • Twoja ocena:
  • 4.5 (98 głosów)
Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się do mojego newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o perfumach i nie tylko. Nikomu nie ujawnię Twojego adresu!