Weekend w Sztokholmie

czwartek, 7 stycznia 2016    0    Lifestyle

Weekend w Sztokholmie

W połowie grudnia poleciałyśmy z CallMeBlondieee na weekend do Sztokholmu. Jak wyglądał i ile kosztował nas ten wyjazd?

Oglądam niewiele polskich kanałów na YT. CallMeBlondieee* (zachęcam do subskprypcji!) jest jednym z nich. Któregoś razu pod jednym z filmików Basi z ulubieńcami miesiąca zamieściłam komentarz dotyczący gumek Invisibobble. Od dawna nosiłam się z zamiarem ich kupna, a filmik CMB mi o tym przypomniał. Kiedy Basia zaproponowała, że wyśle mi jedną z nich, bardzo się ucieszyłam. Otrzymałam ją razem z balsamem The Body Shop o zapachu mojito, który to jest jednym z moich ulubionych drinków.

*Dla tych z Was, którzy nie wiedzą: CallMeBlondieee ma na imię Basia i na co dzień mieszka w Bydgoszczy. Jej urodowo-lifestylowy kanał na YT subskrybuje prawie 100 tysięcy osób.

Prezent od CallMeBlondieee

Choć z czasem dorobiłam się własnych gumek Invisibobble, różowa otrzymana od Basi wciąż pozostaje moją ulubioną. Noszę ją ze sobą dosłownie wszędzie, o czym wiedzą wszyscy ci, którzy obserwują mnie na Instagramie.

Olfaktoria Invisibobble

W podziękowaniu za prezent, zaprosiłam Basię na kawę.

Olfaktoria & CallMeBondieee

Niemal od razu złapałyśmy świetny kontakt, czego rezultatem była kilkugodzinna pogawędka w hotelu Marriott. Korzystając z okazji polecam Wam tamtejszy, znajdujący się na 40. piętrze Panorama Bar & Lounge – coctail bar z widokiem na centrum Warszawy i bardzo dobrymi drinkami (ze szczególnym uwzględnieniem Long Island Iced Tea).

Lond Island Iced Tea - Panorama Bar&Lounge

W listopadzie Basia zadzwoniła do mnie z propozycją wspólnego wyjazdu do Sztokholmu. Zamierzała tam spełnić marzenie o pewnym spotkaniu i zapytała, czy nie chciałabym jej towarzyszyć w podróży. Zgodziłam się niemal od razu. Po pierwsze dlatego, że dawno nigdzie nie wyjeżdżałam, a po drugie dlatego, że propozycja tzw. babskiego wyjazdu wydała mi się bardzo interesująca (nigdy wcześniej na takim nie byłam). Poza tym znając trochę Basię wiedziałam, że to będzie podróż w moim stylu. Nie ma bowiem nic gorszego niż wyjazd z kimś, kto ma zupełnie inne upodobania niż nasze (np. woli spać w namiocie, żeby zaoszczędzić na hotelu, lub jeść w fast-foodach zamiast w restauracjach).

PL LOT

Wybór linii lotniczych w głównej mierze zależy od tego, jaki mamy budżet, jakie warunki podróżowania preferujemy i w końcu – czy i jak bardzo cenimy swój czas i pieniądze. Postanowiłyśmy z Basią, że do Sztokholmu polecimy LOT-em. Tanie linie lotnicze wykluczyłyśmy z kilku względów:

  • WizzAir leciał tylko z Gdańska, w dodatku o piątej nad ranem, Musiałybyśmy więc nie tylko poświęcić dodatkowy czas i pieniądze na dojazd do tego miasta, ale również tam nocować (kolejny koszt). Że o wstawaniu o 3.00 w nocy nie wspomnę.
  • Samoloty tanich linii lotniczych często nie lądują na głównych lotniskach. W przypadku Wizz Air musiałybyśmy wysiąść na położonym 100 km od Sztokholmu lotnisku, z którego zarówno czas dojazdu do centrum, jak i koszt z tym związany byłyby wyższe niż w przypadku skorzystania z usług PL LOT.
  • W przypadku tanich linii lotniczych bezpłatny jest wyłącznie bagaż podręczny.
  • Samoloty tanich linii lotniczych są przeważnie przepełnione i jest w nich bardzo mało miejsca (podróż nimi nie jest zbyt komfortowa).

Podróż do Sztokholmu

Datę podróży zaplanowałyśmy na 11 grudnia. Zdecydowałyśmy się na lot o dość wczesnej godzinie (7.45 h). W związku z tym, że zamierzałam kupić kilka kosmetyków w strefie bezcłowej, pojawiłyśmy się na Okęciu trochę wcześniej (około 6.00). Kiedy zorientowałam się, że tamtejsze ceny nie są zbyt atrakcyjne, zmieniłam plany i kupiłam tylko tusz do rzęs, który od dawna chciałam przetestować – Givenchy Phenomen'eyes (wersja wodoodporna). Maskara kosztowała 121 zł  (vs 139 zł w Sephorze). Niebawem opowiem Wam o niej coś więcej.

Podczas wizyty w perfumerii moją szczególną uwagę przykuła piękna butelka perfum Dior J’adore, wykonana z setek miniaturek tego zapachu.

Dior J'adore, Okęcie

Na pokład samolotu wsiadłam po nieprzespanej nocy, co zresztą widać na załączonym zdjęciu ;-)

Olfaktoria & CallMeBlondieee

Wybór LOTu okazał się być strzałem w dziesiątkę. Podróż była bardzo krótka i przyjemna, a na pokładzie znajdowało się tylko kilkadziesiąt osób. Dzięki temu, że wybrałyśmy poranny lot, już o 9.30 h byłyśmy na lotnisku Arlanda, położonym 45 km od Sztokholmu. Do centrum stolicy Szwecji dotarłyśmy koleją Arlanda Express w zaledwie 20 minut. Pociąg jest nowoczesny, czysty i zadbany. Posiada również dobre połączenie wifi, dzięki któremu mogłyśmy zamieszczać relację z naszej wyprawy w mediach społecznościowych niemal na bieżąco. Podczas gdy Basia zajmowała się kręceniem vloga, ja udzielałam się na Snapie (zachęcam do obserwowania!).

Krótki czas oczekiwania na bagaż oraz ekspresowe tempo pociągu sprawiły, że dotarcie do centrum Sztokholmu zajęło nam niecałą godzinę. Mniej więcej około 11stej zakwaterowałyśmy się w hotelu.

Hotel Radisson Blu Royal Viking w Sztokholmie

Jak na dobrą organizatorkę przystało, przed wyjazdem Basia zrobiła przegląd hoteli. Z uwagi na to, że leciałyśmy tylko na 2 dni, zależało nam na tym, żeby znajdował się on w centrum Sztokholmu. Chciałyśmy również, by był najzwyczajniej w świecie ładny. Nasz wybór padł na czterogwiazdkowy Radisson Blu Royal Viking – hotel ze świetną lokalizacją, oddalony zaledwie o kilkanaście metrów od głównego dworca kolejowego. Postanowiłyśmy wykupić w nim tzw. twin room na dwie doby, ze śniadaniem (pozostałe posiłki chciałyśmy jeść „na mieście“).

Radisson Blu Royal Viking Hotel Sztokholm

Pokój, który otrzymałyśmy, został urządzony w prostym, minimalistycznym stylu. Choć nieduży (21 m2), był bardzo dobrze wyposażony. Do dyspozycji miałyśmy małą szafę, lodówkę, biurko, telewizor oraz łazienkę z wanną i kabiną prysznicową. Świetnie działające wifi otrzymałyśmy niejako w pakiecie.

Dwuosobowy pokój w Radisson Blu Royal Viking Hotel Sztokholm

Radisson Blu Royal Viking Hotel Sztokholm - łazienka

Poza pokojem, bardzo przypadła mi do gustu również aranżancja przestrzeni otwartej hotelu, którą miałyśmy okazję podziwiać każdego ranka podczas śniadania.

Sztokholm – dzień 1

Po zakwaterowaniu się w hotelu udałyśmy się z Basią na spacer po starówce Gamla Stan. To najstarsza i najpiękniejsza część miasta. Znajduje się tu mnóstwo wysokich, kolorowych, kilkupiętrowych kamienic, w których mieści się wiele restauracji, kawiarni i sklepików z pamiątkami.

Przechadzając się wąskimi, wybrukowanymi „kocimi łbami” uliczkami, dotarłyśmy do Pałacu Królewskiego (Kungliga Slottet). Stanowi on oficjalną reprezentacyjną rezydencję i miejsce pracy obecnego Króla króla Szwecji - Karola Gustawa III i używany jest podczas oficjalnych wizyt oraz uroczystości. Jednocześnie udostępnia się go zwiedzającym, co jest w takich przypadkach rzadkością.

Ten okazały, renesansowy budynek, to największy pałac w Europie, składający się z aż 608 pomieszczeń, wśród których znaleźć można m.in. królewskie komnaty, apartamenty dla rycerzy, strażników i służby, a także bibliotekę, skarbiec z klejnotami królewskimi, zbrojownię czy salę tronową.

Po zwiedzeniu Pałacu Królewskiego postanowiłyśmy coś zjeść. Nasz wybór padł na Michelangelo – włoską pizzerię. Poznałyśmy tu bardzo miłego kelnera, który – jak się okazało – ma przyjaciół w Polsce i niebawem przylatuje do Warszawy na zawody taneczne. Zamówione przez nas pizze były naprawdę pyszne! Korzystając z okazji nadrobiłyśmy internetowe zaległości (w restauracji było wi-fi) i ruszyłyśmy dalej.

Restauracja Michelangelo Sztokholm

Bardzo szwedzkim zwyczajem (nazywanym tutaj fika) jest przynajmniej raz dziennie napić się kawy i zjeść ciastko. W związku z tym, że Szwedzi słyną z pysznych słodkich wypieków, nie mogłyśmy odmówić sobie tej przyjemności. Dlatego też po wyjściu z Michelangelo udałyśmy się na deser do typowej szwedzkiej kawiarni.

Sztokholm nazywany jest często "Wenecją Północy". Usytuowany jest bowiem na 14 wyspach, połączonych z sobą za pomocą kilkudziesięciu mostów. W okresie przedświątecznym są one piękne oświetlone i przyozdobione, co sprawia, że przechadzanie się nimi wieczorową porą to prawdziwa przyjemność.

Zimą Sztokholm wygląda naprawdę pięknie.

Po powrocie do hotelu postanowiłyśmy się odrobinę zrelaksować. W tym celu udałyśmy się do tzw. strefy wellness, składającej się z basenu, jaccuzzi i sauny. Na zdjęciu prezentowała się całkiem dobrze, ale w rzeczywistości jej stan i czystość pozostawiały wiele do życzenia (zdecydowanie nie był to standard znany mi chociażby z RiverView w hotelu InterContinental). Zniesmaczone szybko wróciłyśmy więc do swojego pokoju.

Radisson Blu Royal Viking Hotel Sztokholm - basen

Sztokholm - dzień 2

Wykup śniadania w Radisson Blu Royal Viking okazał się być świetną decyzją. Szwedzki stół (a raczej stoły) w wydaniu tego hotelu był bowiem iście wyborny. Można tu było znaleźć dosłownie wszystko, począwszy od produktów organicznych, poprzez owoce, a skończywszy na różnego rodzaju pieczywach i rogalikach. Wszystko było bardzo smaczne.

Po śniadaniu postanowiłyśmy zwiedzić sztokholmski ratusz (Stadshuset). Dotarcie na miejsce zajęło nam raptem kilka minut.

Olfaktoria & CallMeBlondieee

Z zewnątrz ratusz prezentował się naprawdę pięknie.

Na szczycie ratuszowej wieży, na wysokości 106 metrów, zlokalizowany jest taras widokowy, z którego roztacza się piękny widok na całe miasto. Niestety nie udało nam się tam dotrzeć. Okazało się bowiem, że w okresie zimowym wieża jest niedostępna dla turystów. Kupiłyśmy więc bilety na zwiedzanie ratusza z przewodnikiem (nie ma możliwości samodzielnego zwiedzania).

Ratusz (Stadshuset) w Sztokholmie

Sztokholm

Budowa ratusza była bardzo kosztowna i trwała aż 12 lat. Wewnątrz tego okazałego gmachu znajdują się m.in.:

  • Błękitna Sala (Blå Hallen), w której rokrocznie odbywa się uroczystość wręczenia nagród Nobla

Ratusz w Sztokholmie - Stadshuset Bla Hallen

Ratusz w Sztokholmie - Stadshuset Bla Hallen

Ratusz w Sztokholmie - Stadshuset Bla Hallen

  • Sala obrad  (Rådssalen), w której urzęduje miejski parlament. Składa się on w 50% z kobiet i 50% z mężczyzn, co stanowi pokłosie prężnie rozwijającego się w Szwecji feminizmu.
  • oraz tzw. Złota sala (Gyllene Salen), której ściany pokryte zostały 19 milionami złotych płytek skomponowanych w olśniewające mozaiki. Miejsce wprost stworzone dla mnie ;-)

Podczas gdy ja podziwiałam złotą salę, Basia spełniała swoje marzenie. Umówiłyśmy się, że spotkamy się kilka godzin później w hotelu.

Olfaktoria

Po zakończeniu zwiedzaniu Ratusza postanowiłam wykorzystać piękną słoneczną pogodę i porobić trochę zdjęć na bloga. I wszystko szło mi bardzo dobrze, dopóty, dopóki znienacka nie padł mi telefon. Przeklinając w duchu brak power-banka, rozpoczęłam poszukiwanie restauracji z gniazdkiem i dostępem do wifi. W związku z tym, że trwała akurat pora obiadowa, niemal wszędzie było mnóstwo osób. Po mniej więcej godzinnych poszukiwaniach, postanowiłam pójść do restauracji Michelangelo, w której byłyśmy z Basią poprzedniego dnia. Na miejscu przywitał mnie znajomy kelner Dana, który znalazł dla mnie stolik, zajął się moją komórką, a następnie odbarował mnie kawą. Do dziś jestem mu za to bardzo wdzięczna.

Kiedy mój telefon się naładował, na dworze było już ciemno (zmrok zapada w Sztokholmie już około 15stej). Nie pozostało mi więc nic innego, jak udać się na spacer po starówce, podczas którego oddałam się mojej ulubionej formie rozrywki – obserwowaniu ludzi. Zauważyłam m.in.:

  • mnóstwo starszych ludzi, którzy grupkami przechadzali się po mieście, spędzając razem czas
  • wiele kobiet z torebkami LV i Dior, które bardzo rzadko widuję w Polsce, a które idealnie odzwieciedlają bogactwo Szwecji i zamożność tamtejszego społeczeństwa
  • a także deficyt pięknych kobiet

Moją uwagę zwróciły również piękne wystawy sklepowe.

Po powrocie do hotelu wyruszyłyśmy z Basią na poszukiwanie restauracji, w której mogłybyśmy zjeść kolację. Swoje kroki skierowałyśmy na Gamla Stan, gdzie z wielkim zdziwieniem odkryłyśmy, że zdecydowana większość znajdujących się tam restauracji była zamknięta. A przecież była sobota wieczór! W końcu, po ponad godzinnych poszukiwaniach trafiłyśmy do Ristorante Rodolfino – z pyszną kuchnią rodem z Włoch. Spędziłyśmy tam resztę wieczora, popijając wino* i jedząc pyszną lasagne (polecam!).

*Czymś, co mnie zdziwiło, a zarazem mile zaskoczyło, było to, że zarówno w Michelangelo jak i Rodolfino wodę do picia otrzymywało się za darmo. Podobnie zresztą było na Cyprze. W Polsce to niepostykane.

Lotnisko Arlanda w Sztokholmie

W niedzielę (13 grudnia) po śniadaniu wsiadłyśmy do pociągu Arlanda Express i pojechałyśmy na lotnisko. W tamtejszej strefie bezcłowej, oprócz butików takich marek jak np. Victoria’s Secret czy Hugo Boss, znajdowała się również perfumeria. Odkryłam tu kilka ciekawych zapachów, m.in. kompozycje nieznanej mi wcześniej marki SG 79 STHLM: 1,2,3*. Zamknięte w prostych, minimalistycznych flakonach i opakowane w pudełka z czarno-białymi industrialnymi zdjęciami od razu przykuły moją uwagę.  

* Informacji o nich nie ma nawet na Fragrantice, która to jest biblią każdego perfumoholika. Pisałam o tym w artykule Skąd czerpać wiedzę na temat perfum?

Perfumy SG 79 STHLM

Przy okazji dowiedziałam się również o istnieniu perfum Zlatana Ibrahimovića* - Zlatan Pour Homme. O tym, że to znany szwedzki piłkarz, dowiedziałam się jednak dopiero po powrocie do domu. I jak tu nie wierzyć w to, że tworzenie perfum nie wpływa na rozpoznawalność „marki“? ;-)

* W 2015 roku Zlatan Ibrahimović, podobnie jak Robert Lewandowski, otrzymał koronę najskuteczniejszego strzelca w europejskiej piłce reprezentacyjnej. Obaj strzelili po 11 goli dla swoich drużyn narodowych.

Dajcie znać, jeśli znacie któryś z tych zapachów!

Poza ciekawą ofertą zapachową, perfumeria na lotnisku Arlanda zaskoczyła mnie czymś jeszcze. Znalazłam tu mnóstwo pięknych blotterów, których próżno szukać w innych perfumeriach. Korzystając z okazji, przypominam o wpisach dotyczących blotterów:

  1. Co to jest blotter? 
  2. Jak testować perfumy za pomocą blotterów? 
  3. Najciekawsze formy blotterów
  4. Jak zdobyć blottery?

blottery

W dalszej części lotniska znalazłam również dział z perfumami niszowych marek, m.in.: The Different Company, Penhaligon’s, Annick Goutal czy Tiziana Terenzi. Z braku czasu nie udało mi się jednak poznać ich bliżej.

Lot powrotny do Warszawy był równie krótki i przyjemny jak ten do Sztokholmu. Podobnie jak wcześniej, w samolocie było zaledwie kilkadziesiąt osób, z czego nie omieszkałam skorzystać, szybko przesiadając się w inne miejsce, gdzie przespałam większość czasu. W Warszawie wylądowałyśmy o 12stej, skąd udałyśmy się taksówką (Ele, a jakże!) do centrum.

Weekend w Sztokholmie - ile to kosztuje?

Skandynawia należy do jednego z najdroższych regionów w Europie. Lecąc do Sztokholmu należy więc liczyć się z tym, że nie będzie to tani wyjazd. Weekend w tym mieście kosztował mnie około 2500 zł*. Koszt ten objął:

  • samolot (Warszawa – Sztokholm) – ok.700 zł
  • pociąg z lotniska do centrum i z powrotem – ok. 300 zł
  • jedzenie na mieście: ok 400 zł
  • bilety wstępu do zwiedzanych obiektów: ok. 200zł
  • 2 doby w hotelu (ze śniadaniem) – 850 zł
  • taksówki z i na lotnisko Okęcie – ok. 100 zł

* Wybierając się do Sztokholmu nie wzięłam ze sobą żadnej gotówki. Za wszystko płaciłam kartą. Decydując się na taki sposób płatności, należy uwględnić fakt, że do każdej transakcji bezgotówkowej bank dolicza kilka % prowizji, co zwiększa wydatki.

Jestem bardzo zadowolona z wyjazdu. Ubolewam jedynie nad tym, że tak krótko trwał i tak szybko się skończył. Z chęcią odwiedziłabym Sztokholm raz jeszcze, na przykład latem. Wyobrażam sobie, że musi tam być wówczas pięknie! Z tego miejsca chciałabym podziękować Basi za zaproszenie i miłe towarzystwo. Zachęcam Was również do przeczytania jej relacji z podróży oraz obejrzenia vloga z naszej wspólnej wyprawy.

  • Jak Wam się podoba Sztokholm? Byłyście kiedyś w tym mieście? Jeśli tak, to co spodobało Wam się tam najbardziej? A może byłyście w jakimś innym mieście/kraju skandynawskim?
  • Co sądzicie o weekendowych wyjazdach do innych krajów? Byłyście kiedyś na takim wypadzie ze znajomymi? A może wolicie podróżować samodzielnie?
  • Twoja ocena:
  • 3.9 (23 głosy)
Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się do mojego newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o perfumach i nie tylko. Nikomu nie ujawnię Twojego adresu!